Nowy Rok, Magia, Perspektywa Równoległa, Wywrotowość, Aliteracja
Towarzyszki, Towarzysze i Towarzyszęta!
Tej nocy duża część ludzkości świętuje całkowicie arbitralnie wybrany dzień, jako początek kolejnego cyklu mierzonego równie arbitralną miarą konstruktu społecznego zwanego kalendarzem.
Elementami tego konstruktu są też obyczaje wygłaszania podsumowań, podziękowań, prognoz, proroctw, postanowień i prawdę mówiąc pieprzenia w pambus (aliteracja uber alles).
Nie mając w tej chwili do roboty niczego sensownego, poza nasłuchiwaniem kanonady zza okna, sączeniem likieru cytrynowego i słuchaniem jak Kasia i jej mama rozczulają cię nad Pusią (na szczęście w drugim pokoju), pozwoliłem sobie poluzować smycz, na której zwykle trzymam swój umysł.
I pierwsze, o czym pomyślałem, to magia.
Jeśli spojrzymy na nasze otoczenie jako na świat napędzany magią, nagle wszystko nabiera więcej sensu.
Mamy różne rodzaje magii:
- transmutacyjną - przekształcającą jedne substancje w inne i organizującą ich strukturę zgodnie z zapotrzebowaniem.
- demonologiczną - której adepci przywołują lub tworzą niematerialne byty, każąc im trudzić się udzielaniem odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania, a nawet - z rosnącą łatwością - wpływaniem na rzeczywistość materialną.
- magię władzy, używającą symboli i imion, aby wpływać na umysły ludzkie i czynić je posłusznymi rozkazom, jakby były ich własnymi ideami.
To tylko "Top 3" - można zapewne zidentyfikować więcej odmian. Ale te trzy wystarczą, aby opisać naszą cywilizację.
Oczywiście zdolności i wiedza magiczna nie są dane każdemu po równo. Mamy więc prawdziwych magów i czarowników, badających naturę magii, tworzących i testujących nowe rytuały, zaklęcia i receptury.
Mamy magików praktycznych, trudniących się magią wysoką, niską, i taką, no, średnią, aby spełniać rozkazy i zamówienia osób niemagicznych.
Mamy rzesze konsumentów magii, korzystających z niej bezmyślnie i miałko, dzięki nabytym artefaktom, amuletom, miksturom, uproszczonym inkantacjom i mantrom.
I wreszcie mamy władców-właścicieli, operujących magią władzy osobiście lub przez wynajętych magów. Oni utrzymują w posłuchu i ryzach wszystkich i wszystko - a przynajmniej tak im się wydaje.
Z wielu powodów my, osoby anarchistyczne, sprzeciwiamy się temu. Sprzeciwiamy się nie tylko władzy narzuconej i sprawowanej przez magię, ale też kultowi magii, twierdzącemu, że ona jedynie może nas wyratować z tarapatów w które nas wpędziła.
Co możemy z tym zrobić? Przede wszystkim przekłuć balon.
Magia jest przydatna, ale tylko jako narzędzie. Nie jest dobra ani zła per se, ale nie jest też neutralna.
Raz uwolniona, zmienia otoczenie i ludzi, powodując, że niemagiczne sposoby działania tracą atrakcyjność i wreszcie zanikają. W tym sensie magia uzależnia tak samo jak np. cukier.
Mając świadomość jej prawdziwej natury, możemy ją okiełznać, zamiast bałwochwalczo wyznawać.
Możemy szukać i tworzyć naszą własną magię - oddolną i niehierarchiczną.
Możemy wreszcie uczyć się nie-magii. Zamiast korzystać z uwięzionej w zaklęciach i amuletach siły życiowej innych istot, używać naszej siły i czasu, naszej uważności, uczuć i myśli, aby przekształcać świat na rzecz życia i dobra wszystkich istot czujących.
To jest wiedza niemalże zapomniana, niemalże zakazana i bardzo mocno lekceważona. Ale magia zawsze polegała na zaciąganiu kredytu od Wszechświata - a teraz wydaje się, że przyszedł nakaz windykacji.
Całkowicie arbitralnie, i bez żadnego magicznego upoważnienia, życzę nam wszystkim, aby kolejny arbitralny cykl kalendarza przyniósł na odwagę tworzenia świata bez władzy magii, siłę aby go tworzyć i roztropność, aby przy tym nie zginąć.
Do zobaczenia w przyszłości!
Barbara Sliwinska reshared this.