Jak często w Waszych rozmowach przewija się temat odpowiedzialności starszych - teraz aktywnych i decyzyjnych publicznie - za zasoby, których powiernikami jesteśmy w imieniu następnych pokoleń? Jeśli jest o tym mowa, to jakie są reakcje "dorosłych"?
Ile razy piszę o tym, choćby w najbardziej redukcjonistycznym ujęciu troski o własną linię genową, widzę zero reakcji, nawet od osób, które skądinąd znam jako kochających i troskliwych rodziców.
O szerszej solidarności z (i odpowiedzialności wobec) naszymi następcami to już szkoda gadać. Najlepszym przykładem jest społeczne traktowanie młodych osób z Ostatniego Pokolenia, #MSK czy #XR - pogardliwe i agresywne po równo. Mi to mówi o ogromnym poczuciu winy starszego pokolenia, z którym nie umie zrobić nic innego, niż je zagłuszać zohydzaniem swoich ofiar. Smutne i obrzydliwe.
W obecnej sytuacji #antynatalizm (ale w połączeniu z solidną pracą nad adaptacją do zapaści planetarnej) jest naprawdę rozsądnym podejściem. A wrzaski, że kto się nami będzie opiekował na starość, należy ignorować tak samo, jak są ignorowane pytania dlaczego roztrwoniliście taką piękną planetę.