Na placu wschodnio wyglądającego miasta grupa brodaczy w brązowych szatach obmacuje cierpliwie stojącego słonia.

Prawda. Prawda?

Jak rozumieć prawdę?

Zgadzam się z większością osób myślących, że „Prawda przez duże P”, obiektywna czy też ostateczna, jak najbardziej istnieje.

Ba, nawet możemy sobie wyobrazić czym jest: kompletnym obrazem rzeczywistości.

Z definicji tej wynika jednak, że ludzki umysł, z powodu zbyt niskiej złożoności i ograniczonej percepcji, nie jest w stanie owej Prawdy pojąć. Mamy jedynie dostęp do jej poszczególnych aspektów. Możemy formułować abstrakty, metafory, cząstkowe modele o równie cząstkowej przydatności.

Dążenie do pełnego (w sensie absolutnym) poznania Prawdy jest z oczywistych powodów skazane na porażkę. Ceną za jego osiągnięcie byłoby porzucenie człowieczeństwa i jego ram materialnych, i „roztopienie się” – zjednoczenie z Rzeczywistością bez pośrednictwa zmysłów i umysłu. Istnieje mnogość tradycji metafizycznych, proponujących różne (acz zbliżone) drogi osiągnięcia tego stanu. Badanie ich wykracza poza moje umiejętności i nie jest celem moich tu rozważań. Pozostańmy więc w ograniczonym świecie doczesnym.

Słoń i jego ślepcy

Prawdopodobnie najbardziej klasyczną metaforą naszej sytuacji wobec prawdy jest przypowieść o słoniu i ślepcach. Oto jedna z jej wersji.

Pewnego dnia pięciu ślepców postanowiło przekonać się, jak wygląda słoń. Każdy z nich dotknął innej części zwierzęcia. Każdy był przekonany, że to, co trzyma, to cały słoń.

Pierwszy, który chwycił trąbę, uważał, że słoń ma postać wijącego się węża.

Drugi, który dotknął ucha, upierał się, że słoń ma kształt wachlarza.

Trzeci, ściskając mocno jedną z nóg słonia, oznajmił że zwierzę ma wygląd drzewa.

– „Ależ nie!” – oświadczył czwarty, który klepał słonia po boku – „Ta bestia wygląda jak ściana!”.

Wówczas piąty ślepiec, który był najbardziej głośny z całej grupy, chwycił ogon zwierzęcia i krzyknął: „Bracia moi, wy jesteście nie tylko ślepi, ale i głupi! Przecież słoń ma kształt liny!”.

Uwarunkowania percepcji, choć ważne, nie są tu głównym tematem. Jest nim ograniczoność myślenia: oto każdy z bohaterów przypowieści jest przekonany, że ma dostęp do całej prawdy o słoniu.

Stąd już prosta droga do stwierdzenia, że wszyscy inni się mylą i do kłótni czy wręcz walki, której uczestnicy mają się za czempionów (tej samej) Prawdy.

Anegdota pokazuje nam także bardziej subtelny poziom pomieszania: otóż każdy z badaczy słonia przekazuje swoją prawdę przez analogię z jakimś innym przedmiotem, którego poznanie przez niego i innych było równie fragmentaryczne. Weźmy za przykład linę. Kiedy myślę „lina” pojawia się w moim umyśle gruba, szorstka lina cumownicza statku, mokra, pachnąca słoną wodą i wodorostami. Inny umysł podsunie obraz liny taterniczej, gładkiej, giętkiej i zwiniętej w zwoje.

I znów – w abstrakcyjnej przestrzeni przypowieści – wyłania się kolejny poziom nieporozumień i sporów. Jeśli zaś spróbujemy zaradzić temu przez drobiazgowe definiowanie pojęć, to od definicji „co znaczy lina”, możemy niechcący dojść do „co znaczy ‚znaczy’”. Dla większości z nas nie jest to kierunek produktywny.

Prawda o wielu smakach

Unikając pułapek pokazanych w anegdocie o słoniu, możemy uznać, że rzeczywistość (Prawdę):

  • poznajemy zawsze w sposób niepełny (uwarunkowany percepcją),-
  • uświadamiamy sobie w sposób niepełny (uwarunkowany aparatem poznawczym),
  • wreszcie wyrażamy w sposób niepełny (uwarunkowany językiem).

Przyjęcie postawy konfrontacyjnej wobec odmiennych wyrażeń Prawdy jest (z perspektywy poszukiwania jej pełniejszego zrozumienia) kontrproduktywne. Nikt nie jest w stanie uniknąć niedoskonałości, a jedynym sposobem na polepszenie naszego zrozumienia jest konsekwentne „odpakowywanie” zarówno naszych, jak i cudzych uwarunkowań – swego rodzaju „reverse engineering” – a potem tworzenie coraz pełniejszych syntez.

Pokrzepia nas w tym wysiłku przekonanie, że, skoro istnieje jedna rzeczywistość, to istnieje też jedna prawda.

Moja teza (opakowana rzecz jasna w mój zestaw uwarunkowań) głosi więc, że wszystkie wyrażamy tę samą prawdę, opisujemy tę samą rzeczywistość, wyrażając indywidulane i zbiorowe percepcje i pojmowania właściwymi dla nas językami.

Jeśli więc spotykam drugą osobę, przedstawiająca obraz rzeczywistości odmienny od mojego, to zrozumienie jej uwarunkowań – języka, pojmowania, percepcji – doda nowy wymiar do mojego pojmowania rzeczywistości, a być może też do mojego jej opisu.

I to działa, ale tylko do pewnego stopnia.

Otóż nasze obrazy rzeczywistości (światopoglądy) stanowią bez wyjątku fundamenty naszych systemów wartości, ocen i imperatywów. Ilekroć na pytanie „dlaczego tak?” albo „dlaczego nie?” udzielamy sobie lub innym odpowiedzi w stylu „to oczywiste, tak działa świat”, dotykamy właśnie owego fundamentu.

Pomimo istnienia jednej rzeczywistości, poprzez niekompletność naszego pojmowania budujemy na niej bardzo różne światopoglądy, a bez wspólnego kryterium nikt nie jest w stanie wykazać czy, i który, z nich jest najbliższy rzeczywistości. Z kolei dobór kryterium również wynika ze światopoglądu osoby wybierającej.

W praktyce: prościej, choć nie doskonalej.

Jeśli czytasz ten tekst, to jesteś osobą, której uwarunkowania percepcyjne, poznawcze i językowe są już określone (niekoniecznie świadomie). Wynikają z nich Twoje opinie co do właściwego i niewłaściwego postępowania w różnych sytuacjach.

Poznając postępowanie innych, możesz zidentyfikować te osoby, które wydają się mieć obrazy rzeczywistości zgodne (niesprzeczne) z Twoim, a także te, dla których rzeczywistość wygląda tak odmiennie, że ich oceny i działania wydają Ci się sprzeczne i nie do pogodzenia z Twoimi. Postrzegasz też grupę osób „pomiędzy”: ich obraz rzeczywistości – a za nim postępowanie – jest sprzeczny, ale nie antagonistyczny wobec Twojego.

Specyficznym elementem każdego światopoglądu jest imperatyw postępowania wobec każdej z tych grup. Pierwsza grupa to naturalni sojusznicy i środowisko, w którym możesz budować relacje synergii i przynależności.

Poznanie ich języka opisu rzeczywistości może wzmocnić Twój światopogląd, jego wielowymiarowość i ugruntowanie. Ale może też sprowadzić go do „najmniejszego wspólnego mianownika” i spłycić Twoje pojmowanie rzeczywistości na rzecz podporządkowania się innym.

Z drugą grupą możecie stanowić dla siebie nawzajem zagrożenie, jeśli co najmniej jedna ze stron ma silny imperatyw „oczyszczania świata z plugastwa”, albo innego działania szkodliwego dla tej drugiej. W innym przypadku „żyj i daj żyć innym” może stanowić przynajmniej tymczasowo podstawę do współistnienia.

Trzecia grupa może być obszarem nawiązywania relacji najbardziej rozwijających zarówno Twoje pojmowanie rzeczywistości, jak też Twoje możliwości działania. Nawiązanie komunikacji i współpracy w tej grupie pozwoli – oprócz korzyści praktycznych – poznać granice Twojego światopoglądu, uelastycznić go i określić granice, w jakich potrafisz zaakceptować odmienne obrazy rzeczywistości i ich konsekwencje.

Podsumowanie

Pomimo (domniemanego) istnienia jednej wspólnej rzeczywistości, a więc i jednej prawdy o niej, nasza niedoskonała percepcja, niedoskonałe pojmowanie i niedoskonała ekspresja prowadzą nas do wykształcenia zróżnicowanych światopoglądów, a za tym zróżnicowanych (aż po antagonistyczne sprzeczności) wzorców zachowań.

Potrzebujemy zdolności porozumienia i interakcji z odmiennymi od nas modelami rzeczywistości (Prawdy).

Co o tym myślisz?

DIY Ewakuacja Kemping Lato2026 MonsterTrip Myślenie NaWózku OffGrid Outdoor OzN Pakowanie powitanie Prawda Rehabilitacja Siła Transport Wolność Wyposażenie Wyprawa Zapasy Zdrowie Światopogląd Żywność