Wczoraj dojechały pojemniki na żywność, więc ruszyliśmy z pakowaniem próżniowym w porcje dostosowane do modułów pojemności.
Plan jest, że bierzemy jeden pełny pojemnik i jeden woreczek zapasu, a reszta czeka w bazie logistycznej (czyli u teściowej
) i będziemy ją jakoś dostarczać/odbierać w miarę potrzeb.
Zapakowano na razie:
- czarną fasolę
- czarną soczewicę
- ryż brązowy
- pęczak
- quinoę
- płatki drożdżowe
- orzeszki ziemne
- makaron
Z większych rzeczy został (do zrobienia i zapakowania) mix orzechów i ziarenek na posypkę, oraz zestaw przypraw.
To nie jest tak, że to są jakieś specjalne zapasy strategiczne – mamy to w domu i na bieżąco zjadamy, a potem uzupełniamy. Teraz pakujemy je, żeby nie zostawiać na miesiące w magazynie, tylko nadal mieć do nich dostęp.


Co o tym myślisz?