„Świecie, dziękujemy Ci!” – to nowa mantra Kasi, którą wczoraj powtarzała głosem pełnym zachwytu i zaskoczenia. Pełna ekscytacji opowiadała mi, że zobaczyła, jak różni ludzie i wydarzenia „zazębiają się” i wspierają nas w naszej podróży – czasem w sposób wręcz surrealistyczne przewrotny.
Jestem szczęśliwy, widząc, jak Kasia rozbija od środka skorupę trybu przetrwania, otwiera się na dobrowolną i niespodziewaną życzliwość – i sama ją daje innym.
Jest tak, jakby świat nas nagradzał za wysiłek ruszenia się na szlak z gliwickiego dołka. Za decyzję, że przyjmujemy każdą przygodę „na klatę” i uczymy nasze lęki odporności na stres.
W komentarzach do tego postu znajdziecie nasze podziękowania za kolejne takie przygody. Oto nasza Ściana Wdzięczności.


Zostaw odpowiedź