Część okazjonalnej serii: idee spoza standardowej solarpunkowej listy lektur.
„Solarpunk” bywa używany luźno – jako estetyka, nastrój, tablica na Pintereście z zielonymi dachami i czystym transportem. Esej literaturoznawczy Dariusza Piechoty z 2022 roku traktuje gatunek poważniej, jako zbiór pisarstwa z realnymi wewnętrznymi niezgodami, i jedno rozróżnienie, które kreśli, warte jest zatrzymania, jeśli sami próbujecie pisać albo myśleć w tym gatunku: solarpunk, zależnie od tego, gdzie na świecie jest pisany, opowiada naprawdę różne historie o tym, jak toczy się przyszłość – a różnice te nie są kosmetyczne.
Skąd bierze się nazwa
Piechota umieszcza solarpunk w konkretnej linii literackiej – cyberpunk, potem steampunk, potem solarpunk – i rozpakowuje samą nazwę: „solar” to energia, ciepło i nadzieja; „punk” to buntownicza postawa wobec władzy korporacyjnej i państwowej. Tym, co odróżnia solarpunk od sąsiednich gatunków, takich jak fikcja postapokaliptyczna czy fikcja klimatyczna (cli-fi), jest konkretny, celowo nienaiwny optymizm: robocze założenie, że *technologia, użyta mądrze*, faktycznie może pomóc przezwyciężyć kryzys ekologiczny – nie technologia jako domyślny zbawca, ale jako prawdziwe narzędzie w połączeniu z właściwymi układami społecznymi.
Genealogia: od Morrisa przez Le Guin po Callenbacha
Piechota śledzi przodków solarpunku dalej wstecz niż nazwa samego gatunku. Wydziedziczeni Ursuli Le Guin (1974) i Ecotopia Ernesta Callenbacha (1975) są traktowane jako bezpośredni prekursorzy, obok trylogii Orange County Kim Stanley Robinsona. Jeszcze dalej wstecz, News from Nowhere Williama Morrisa (1891) antycypuje centralne zaangażowania gatunku o ponad stulecie – świat bez własności prywatnej, harmonia z naturą i radykalnie skrócony dzień pracy.
Ecotopia: zbiornik konkretnych obrazów
Piechota poświęca sporo uwagi konkretnie Ecotopii Callenbacha, i warto zrozumieć dlaczego: powieść opisuje państwo secesjonistyczne (Waszyngton, Oregon i północna Kalifornia) zorganizowane wokół już dokonanej transformacji energetycznej, oddane w konkretnym, fakturowanym detalu, zamiast abstrakcyjnej zasady. Rowery jako główny środek transportu. Niemal całkowity recykling. Dwudziestogodzinny tydzień pracy. Gospodarstwa domowe zorganizowane jako wielopokoleniowe albo tematyczne grupy rodzinne liczące do dwudziestu osób, niekoniecznie spokrewnionych. Obowiązkowa służba leśna. Edukacja zbudowana wokół praktycznych projektów, zamiast czystej teorii. Zakaz zbędnej elektroniki. Biodegradowalne plastiki. Energia czerpana z elektrowni wodnych, paneli słonecznych i młynów wodnych. Samo państwo odgrywa drugorzędną rolę w wyobrażonym świecie powieści – to, co ma narracyjne znaczenie, to sąsiedztwo, najbliższa wspólnota.
To konkretna technika literacka warta nazwania sama w sobie: Ecotopia działa przez pokazywanie, nie tłumaczenie. Oferuje konkretne, zmysłowe obrazy codziennego życia po tym, jak transformacja już się dokonała, zamiast abstrakcyjnej argumentacji politycznej za tym, dlaczego ta transformacja powinna nastąpić.
Prawdziwa linia pęknięcia: amerykański optymizm kontra brazylijski sceptycyzm
To centralne i najbardziej użyteczne posunięcie analityczne eseju. Piechota identyfikuje prawdziwy podział geograficzny i polityczny wewnątrz samego gatunku.
Amerykański solarpunk – Callenbach, i stojąca za nim linia Morrisa – w odczytaniu Piechoty skłania się ku prawdziwemu utopizmowi: transformacja energetyczna przedstawiona jako zasadniczo dokonana i w dużej mierze bez trwającego konfliktu, świat ukazany z pozycji już będącej po stronie „wygranej”.
Brazylijski solarpunk – reprezentowany przez antologię Gersona Lodi-Ribeiro z 2018 roku Solarpunk: Ecological and Fantastical Stories in a Sustainable World – jest znacznie mniej optymistyczny i swobodniej miesza się z rejestrami horroru, thrillera i kryminału. Energia odnawialna, w tych opowiadaniach, jest upolityczniona i często skorumpowana; „zielone” korporacje i rządy nie są zwolnione z przemocy czy przymusu. Powracające motywy obejmują eksperymenty biotechnologiczne, broń biologiczną rozwijaną pod przykrywką programów transformacji energetycznej, oraz korporacje przejmujące kontrolę nad rekonstrukcją miejską po konfliktach zasobowych o kurczące się paliwa kopalne. Wątek przewodni brazylijskich opowiadań: transformacja energetyczna nie kończy walki o władzę. Po prostu przenosi tę walkę na nowy teren.
Co to znaczy dla każdego, kto próbuje pisać w tym gatunku odpowiedzialnie
Własne ramowanie literaturoznawcze Piechoty wydobywa realne napięcie dla każdego, kto czerpie z solarpunku jako inspiracji, i jest to napięcie, które musieliśmy bezpośrednio przemyśleć we własnej pracy. Czysto amerykański, callenbachowski rejestr ryzykuje konkretny rodzaj naiwności co do władzy i kapitału – napięcie, które siedzi niewygodnie obok każdej ramy politycznej naprawdę krytycznej wobec skoncentrowanej władzy korporacyjnej czy państwowej (tradycja „podwójnej władzy”, o której pisaliśmy gdzie indziej w tej serii, na przykład). Rejestr brazylijski utrzymuje ostrzejszą krawędź polityczną, ale jego domyślny rejestr tonalny – broń biologiczna, eksperymenty na ludziach, trwający brutalny konflikt – może być znacznie mroczniejszy niż to, co użyteczne dla tekstu mającego służyć jako łagodne poznawcze wprowadzenie do nieznanych idei, zamiast w pełni rozwiniętego dystopijnego thrillera.
Nasze własne robocze podejście, wypracowane przez bezpośrednie zaangażowanie z obydwoma rejestrami, zamiast wyboru jednego w całości: czerpać z konkretnych, ciepłych obrazów codziennego życia po transformacji z Ecotopii – transport, praca, edukacja, wspólnota – jako prawdziwego materiału stylistycznego, zachowując przy tym krytyczną czujność wobec władzy i przejęcia korporacyjnego, która charakteryzuje tradycję brazylijską, nie importując jej mroczniejszej maszynerii fabularnej (broń biologiczna, systemowa przemoc) do pracy wprost mającej łagodnie wciągać czytelników, zamiast niepokoić ich od pierwszej strony.
Czego ten esej nie daje
Tekst Piechoty to krytyka literacka i analiza gatunkowa – porównawcze odczytanie istniejącej fikcji solarpunkowej, nie gotowy własny tekst narracyjny. Faktyczna praca pisania wprowadzającej narracji pozostaje osobnym zadaniem, które ten esej użytecznie informuje, ale sam go nie wykonuje.
Coś się nam nie zgadza?
Ten tekst powstał na bazie naszych własnych notatek z lektury, nie jest tłumaczeniem eseju. Jeśli coś powyżej zniekształca argumentację albo po prostu brzmi nie tak – powiedzcie nam, publicznie albo prywatnie, jak wolicie.
Chcecie pełniejszego obrazu?
To przegląd, nie cały esej. Wersja pogłębiona jest tutaj: wersja pogłębiona PDF.
Co powinniśmy przeczytać dalej?
To jeden tekst luźnej serii budowanej na bazie naszych własnych lektur badawczych. Jeśli jest myśliciel, książka albo tradycja, która waszym zdaniem powinna się znaleźć w takiej serii – chcemy o tym usłyszeć.
