Kategorie
Le Monde Diplomatique PL Polski

Puszcza śmierci Jacek Kochanowski, Nr 2 (198), W najnowszym numerze https://monde-diplomatique.pl/puszcza-smierci/

Polska, pozbawiając osoby w drodze prawa do azylu i wy­pychając je z powrotem na Białoruś złamała prawo polskie, prawo Unii Europejskiej i prawo międzynarodowe. Rządy PiS z koalicjantami i KO z koalicjantami złamały art. 56 Konstytucji RP (prawo do azylu), ustawę z 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony. Rząd pod­jął próby legalizacji samej praktyki push-backów […]
https://monde-diplomatique.pl/puszcza-smierci/

Jacek Kochanowski, Nr 2 (198), W najnowszym numerze

Puszcza śmierci

Polska, pozbawiając osoby w drodze prawa do azylu i wy­pychając je z powrotem na Białoruś złamała prawo polskie, prawo Unii Europejskiej i prawo międzynarodowe.

Rządy PiS z koalicjantami i KO z koalicjantami złamały art. 56 Konstytucji RP (prawo do azylu), ustawę z 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony. Rząd pod­jął próby legalizacji samej praktyki push-backów poprzez rozporządzenia, co jednak było sprzeczne z prawem wyż­szego rzędu. Polska złamała Kartę Praw Podstawowych UE (art. 18 – prawo do azylu, art. 19 – zakaz zbiorowych wydaleń i zasadę non-refoulement, art. 4 – zakaz nieludz­kiego/poniżającego traktowania, art. 47 – brak skutecz­nego środka odwoławczego), Kodeks Graniczny Schengen, Dyrektywę Azylową UE z 2013 r., Dyrektywę Powrotową UE z 2008 r. Polska złamała Europejską Konwencję Praw Człowieka (co potwierdziły wyroki Europejskiego Trybu­nału Praw Człowieka), złamała Konwencję Genewską oraz Konwencję przeciw Torturom. To wręcz niewiarygodne. Kraj jakoby demokratyczny decyduje się na takie bezpraw­ne postępowanie w obronie przed jakim zagrożeniem? Polska przyjęła w latach 2022-2025 około dwa milio­ny (sic!) osób z Ukrainy po wybuchu pełnoskalowej woj­ny. Chodzi o osoby zarejestrowane, którym przyznano PESEL UKR. Naturalnie część z tych osób wyjechała i w lipcu 2025 r. w Polsce przebywało prawie milion osób z Ukrainy „pod ochroną czasową”[i]. Polska się nie rozpa­dła, nie zapanował chaos, a osoby z Ukrainy okazują się o wiele więcej wnosić do polskiego PKB, niż same otrzy­mują np. w ramach 800+ (dotacji na dziecko). A granica polsko-białoruska Tu nie da się dokładnie oszacować licz­by osób, które przybyły na polską granicę. Według danych oficjalnych (m.in. Komendy Głównej Straży Granicznej) pomiędzy czerwcem 2021 a czerwcem 2025 r. odnotowa­no ok. 130 tys. prób przekroczenia granicy[ii], przy czym oczywiście te same osoby próbowały przekroczyć grani­cę wielokrotnie. Nie wiemy, ile osób faktycznie „utknęło” w strefie przygranicznej (próbując przekroczyć granicę lub próbując wyminąć żołnierzy białoruskich i wrócić do Miń­ska), także polska Straż Graniczna unika podawania szcze­gółowych danych czy nawet szacunków. Ale biorąc pod uwagę skalę przekroczeń, o których mówi SG, możemy zasadnie przyjąć, że chodzi o maksymalnie kilkadziesiąt tysięcy osób, które próbowały wejść bądź weszły do Polski przez nieszczęsną granicę. Według danych UE w 2021 r., a więc w roku, kiedy skala procedury zwożenia osób migrujących na granicę była największa, do UE przedostało się tą drogą nieco ponad 7,5 tys. osób. Jaka to jest skala w porównaniu z osobami z Ukrainy? Jak fałszywa jest za­tem propaganda mówiąca o „wojnie” na granicy i o „zagro­żeniu”? Kłamstwem są także deklaracje polskich rządów, że to dzięki push-backom udało się ograniczyć skalę nie­legalnych przekroczeń, która w przeciwnym wypadku mo­głaby być znacznie wyższa. Propagandyści usiłowali rozta­czać przez struchlałym społeczeństwem wizję rzesz cu­dzoziemców napierających na Polską granicę. Tymczasem spokojna analiza danych i sytuacji międzynarodowej wska­zuje, że po 2021 r. Łukaszenko nie miał za bardzo możliwo­ści „podkręcić” liczby osób wysyłanych na granicę z Polską. Przede wszystkim Komisja Europejska dzięki negocjacjom z Turcją doprowadziła do zamknięcia już w grudniu 2021 r. głównej linii przerzutu osób migrujących samolotem po­między Turcją a Białorusią. Po drugie, Komisja Europej­ska rozpoczęła serię nacisków na poszczególne linie lot­nicze latające do Białorusi, aby ograniczyły liczbę lotów lub ograniczyły przewożenie osób z konkretnych państw. Po trzecie, także poszczególne państwa ograniczyły licz­bę lotów do Mińska (np. Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Irak, który dodatkowo uruchomił loty powrotne dla swoich obywateli). Pozostał szlak Rosja – Białoruś – granica, ale FRONTEX w 2024 r. raportował, że na tych kierunkach odnotowano ok. 17 tys. przekroczeń. Zaledwie! Przed ja­kim „zalewem migrantów” bronił nas zatem rząd PiS i – jak się okazało jeszcze bardziej bezwzględnie i brutalnie – rząd Donalda Tuska

Dwie miary

Tak, trzeba uczciwie przyznać, że sytuacja na granicy jest dużym, trudnym zadaniem i obciążeniem dla pań­stwa polskiego, a szerzej – także dla Unii Europejskiej (szczególnie FRONTEX-u). Oznacza testowanie „od­porności” państwa na tego rodzaju sytuację kryzysową, wiąże się z kosztami związanymi ze wzmożoną obsługą tego ruchu granicznego oraz – gdyby państwo się tego podjęło – pomocą humanitarną, obsługą recepcyjną oraz systemami wsparcia osób migrujących w podjęciu życia i pracy w Polsce. Niemniej jednak Polska, która w 2021 r. „nie mogła” przyjąć (bądź wydalić, w każdym razie pod­dać uczciwej procedurze azylowej) kilkudziesięciu tysięcy osób, po roku 2022 przyjęła dwa miliony osób, z czego milion pozostał, żyje i pracuje w Polsce! Poza tym – i jest to najważniejsze: bez względu na liczbę osób dostarcza­nych na granicę, Polska miała prawny i moralny obowią­zek właściwego, humanitarnego, potraktowania tych osób jako pełnoprawnych obywateli, po prostu: ludzi, w tym przeprowadzenia zgodnych z prawe procedur azylowych. Niewątpliwie można to było zrobić, rozbudowując sys­tem recepcyjny i korzystając ze wsparcia organizacyjnego i przede wszystkim finansowego FRONTEXU, przygo­towując ośrodki detencyjne spełniające międzynarodo­we standardy i po prostu postępując tak, by uszanować godność ludzi, którzy bez własnej winy znaleźli się w tak tragicznej sytuacji. Już na początku kryzysu rząd Mate­usza Morawieckiego odrzucił pomoc FRONTEX-u, bo­wiem od właściwego rozwiązania problemu ważniejsze było propagandowe wykorzystanie kryzysu humanitar­nego, kryzysu wygenerowanego wspólnie przez władze Białorusi i Polski.  Chciałbym, żeby także to było jasne: na podstawie po­wyższych analiz stanu faktycznego trzeba jednoznacznie stwierdzić: nie ma i nie było żadnego realnego zagrożenia dla Polski na granicy polsko-białoruskiej. Zagrożenie to jest fikcją polityczną, wykreowaną przez polityków obu rywalizujących ze sobą od 2005 r. partii (PiS i PO) w ra­mach jednoznacznie faszystowskiej propagandy, tj. takiej propagandy, która służy osiągnięciu celów politycznych poprzez szczucie na jakąś kategorię osób. Szczucie to ma oczywisty charakter rasistowski. Problem polega jednak na tym, że za ową propagandą idzie szokująco bezprawna faszystowska praktyka polegająca na wydaniu na śmierć ludzi uznanych za zbędnych. Na uznaniu ich życia za nie­warte życia. Areną igrzysk śmierci stała się Puszcza Biało­wieska, w której złapani w pułapkę ludzie w drodze usiłują na własną rękę przejść przez granicę polsko-białoruską. Jeszcze raz: ludzie ci nie stanowią dla nikogo realnego za­grożenia, a jednak szukając lepszego życia, oszukani przez władze białoruskie często znajdują śmierć w Puszczy. Na granicy Unii Europejskiej i Białorusi udokumentowano co najmniej 116 zgonów do 31 marca 2024 r., a w lipcu 2024 r. mówiono już o około 130 ofiarach (chodzi o granice Bia­łorusi z Polską, Litwą i Łotwą łącznie). W Polsce do końca marca 2024 r. potwierdzono co najmniej 40 zgonów. Rów­nolegle organizacje prawoczłowiecze zarejestrowały setki spraw zaginięć/utraconego kontaktu; w bazie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zweryfikowano 374 takie spra­wy (w tym 130 z miejscem zaginięcia w Polsce). Jednak to, ile osób naprawdę zginęło podczas prób przekroczenia granicy w Puszczy Białowieskiej nie jest, przynajmniej na razie, możliwe do ustalenia. Fakt jednak pozostaje bez­sporny: wiele osób schwytanych przez władze białoruskie w pułapkę i wypchniętych przez władze polskie z powro­tem na Białoruś zmarło, a ich śmierć nie jest przez nas opłakiwana, choć zginęli w Polsce. Ostatecznym celem reżimów faszystowskich jest eksterminacja kategorii osób uznanych za nie-ludzi. Ludzie, którzy zmarli na granicy polsko-ukraińskiej z powodu głodu, zimna, pragnienia, chorób, na które już cierpieli lub tych, które nabyli już próbując przeżyć w Puszczy, zmarli dlatego, że w Polsce nastała „moda” na zdobywanie poparcia wyborczego po­przez szczucie na osoby w drodze, przede wszystkim te o innym, niż biały kolor skóry. Zginęły, bo Polska okazała się dla nich bezwzględnym krajem bezprawia, odmawia­jącym im nawet udzielenia niezbędnej pomocy humani­tarnej. Tej ostatnie dostarczały w miarę swoich sił orga­nizacje pozarządowe, których członkowie pracujący na granicy są i byli traktowani przez Straż Graniczą równie bezwzględnie, jak same osoby migranckie.

Schwytane w pułapkę osoby uchodźcze, które z jednej strony są nielegalnie wypychane z Polski, a z drugiej stro­ny żołnierze białoruscy uniemożliwiają powrót do Mińska, starają się na własną rękę dostać do Polski przez Puszczę Białowieską. Taka przeprawa, szczególnie zimą wiąże się z zagrożeniem życia i zdrowia. Na granicę trafiają często osoby już chore, zazwyczaj bez dostępu do leków. Także kobiety w ciąży oraz dzieci, niekiedy bardzo małe, czyli takie, które nie mogą iść samodzielnie. Mi­granci zazwyczaj nie posiadają ani zapasów jedzenia, ani wody – piją często brudną wodę z sadzawek. Długotrwały chód w najczęściej nieprzystosowanym do tego obuwiu powoduje odparzenia na stopach, które przekształcają się w głębokie rany. Do bólu, głodu i pragnienia dochodzi strach przed spotkaniem z pogranicznikami. Polska SG najczęściej odbiera takim napotkanym osobom wszystkie rzeczy, niszczy telefony komórkowe, nie przyjmuje…

Moment faszystowski

Oto istota „momentu faszystowskiego”, która jest pod­stawowym znakiem rozpoznawczym faszyzmu: władza, działając poprzez Straż Graniczną i wojsko, a także za pośrednictwem decyzji administracyjnych, odbiera oso­bom migrującym podstawową godność człowieka, nara­żając ich na tortury lub śmierć oraz utrudniając udziela­nie im podstawowej pomocy humanitarnej. Dla władzy faszystowskiej to po prostu nie są ludzie, których mogłaby dotyczyć jakakolwiek ochrona prawna, których życie mia­łoby wartość podlegającą ochronie, których śmierć mia­łaby znaczenie. Donald Tusk, zapowiadając zaostrzenie działań antymigracyjnych na granicy polsko-białoruskiej nie odwołał się do wartości etycznych, ale… estetycznych: „To nie będzie może czasem wyglądało estetycznie”[iii].

Lu­dzie na granicy już zostali wyjęci spod prawa, zatem nie odnoszą się do nich żadne wątpliwości natury moralnej. Może być jedynie „nieestetycznie”, czyli mogą pojawić się „brzydkie obrazki” przedstawiające głód, cierpienie, wo­łanie o pomoc i upodlenie ludzi na granicy. Ale i temu przecież można zapobiec. Zarówno władze PiS, jak i PO, utrzymały stan wyjątkowy na terenach przygranicznych, połączony z zakazem przebywania osób „postronnych”, czyli przedstawicieli mediów czy właśnie organizacji pozarządowych. To, co dzieje się na granicy, miało być niewidzialne z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że pełen monitoring sytuacji pokazałby niewątpliwie, że nie ma żadnego realnego zagrożenia na granicy polsko-bia­łoruskiej, że chodzi o niewielkie grupy osób. A przecież propaganda faszystowska oparta jest na straszeniu zagro­żeniem, jakie niosą ze sobą dla (zdrowego) społeczeństwa „kategorie zbędne”. Ujawnienie, że państwo podnosi larum, bo w jednym miejscu na jego granicach zgromadziło się 50 osób, skompromitowałoby władzę. Trzeba to zagrożenie zwiększać, straszyć nim, ponieważ, i to jest kluczowe, wła­dza musi wystąpić jako strażnik, który chroni Polskę przed „hordami” uchodźców. I dlatego także działania na granicy musiały być niewidzialne: ujawnienie, że chodzi o prze­rażone, zwabione w pułapkę rodziny z dziećmi, które na granicę spędzane są pod lufami białoruskich karabinów, które przybywają na granicę głodne, schorowane, pobite – wszystko to mogłoby budzić współczucie, wyrywające te zbędne życia z ich przeznaczenia do alokacji i ekstermi­nacji i na powrót czyniące z nich po prostu ludzi.

 

Fragment książki Jacka Kochanowskiego Brunatna fala. Socjologia nowego faszyzmu w Polsce, która ukazała się w bibliotece LMD.


Jacek Kochanowski – Socjolog, filozof kultury, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie kieruje Ośrodkiem Społecznych Badań Queer w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych. Opublikował m.in. Spektakl i wiedza. Perspektywa społecznej teorii queer (2008), Socjologia seksualności. Marginesy (2013).

[i] Dane Eurostatu opublikowane przez Komisję Europejską na podstawie oficjalnej rejestracji. https://ec.europa.eu/eurostat/web/products-euro­stat-news/w/ddn-20250910-1 [dostęp: 18.09.2025].

[ii] Liczba ustalona na podstawie danych cząstkowych KG SG, danych po­dawanych przez Komisję Europejską oraz Międzynarodową Organizację ds. Migracji przy ONZ.

[iii] Cytuję z pamięci zdanie wypowiedziane na jednej z konferencji prasowych.

Agregator RSS's avatar

Autor: Agregator RSS

BOT serwujący zawartość wybranych kanałów RSS

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Petroskowo

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej