Ilan Pappé, Nr 3 (199), W najnowszym numerze
Zawłaszczanie ziemi i zasobów Palestyny nie rozpoczęło się wraz z masowymi wysiedleniami w 1948 r. Już w okresie Mandatu Brytyjskiego ruch syjonistyczny planował i zainicjował proces szeroko zakrojonej kolonizacji, który zakładał wymazanie istniejących tam wcześniej populacji, struktur i kultur. Nie trzeba było długo czekać, aby wybuchły starcia.
W połowie lat 20. XX w. ruch syjonistyczny zmienił kierunek swoich działań: odtąd celem nie było już poszukiwanie miejsca na ziemi, gdzie Żydzi mogliby być bezpieczni, pozostając na łasce wielkich mocarstw imperialnych, lecz skolonizowanie Palestyny poprzez wywłaszczenie miejscowej ludności. Syjonistyczni przywódcy zaczęli uznawać to wywłaszczenie za warunek konieczny dla ustanowienia żydowskiej siedziby narodowej.
I tak w 1926 r. ruch syjonistyczny odrzucił konwencje dotyczące własności ziemi, które obowiązywały od czasów reform osmańskich z połowy XIX w. Reformy te – których skutkiem było to, że ziemia przestała stanowić własność państwa dzierżawiącego – umożliwiły zamożnym osobom prywatnym nabycie prawa własności do rozległych obszarów ziemskich. Większość z tych osób nie była rezydentami – dziś określa się ich mianem „właścicieli nieobecnych”. Wśród nich byli palestyńscy notable.
Brytyjczycy zmieniają reguły gry
Gdy nabywano kawałek ziemi, był on sprzedawany wraz z mieszkańcami oraz ich wioską. Zgodnie z panującym zwyczajem na mieszkańcach wsi ciążyły określone zobowiązania wobec właściciela ziemi, lecz nigdy nie było mowy o tym, by mieli opuścić to miejsce. A przynajmniej nie do momentu, gdy brytyjska administracja zmieniła reguły gry. Początkowo, w 1920 r., zniosła ona wiele ograniczeń regulujących transakcje gruntowe. W praktyce ruch syjonistyczny mógł nabyć prawo własności do dowolnej liczby działek – ograniczonej jedynie posiadanymi środkami finansowymi. Brytyjczycy zmienili również status prawny palestyńskich mieszkańców wsi, z których wielu uprawiało te same ziemie od pokoleń. Zostali oni sprowadzeni do roli dzierżawców, a ich dalsza obecność na danym terenie stała się zależna od dobrej woli właściciela ziemi.
I tak w latach 1921–1925 organizacja American Zion Commonwealth zakupiła od rodziny Sursocków z Bejrutu prawie 32,5 tys. hektarów ziemi na obszarze zwanym wówczas Mardż Ibn Amr (znanym dziś jako Dolina Jezreel). W 1929 r. Żydowski Fundusz Narodowy nabył około 3 tys. hektarów na terenie zwanym wówczas Wadi al-Hawarith, położonym między Hajfą a Tel Awiwem, kupując je od spadkobierców ich libańskiego właściciela, którzy nie byli w stanie spłacić swoich długów. Na obu tych obszarach nowo przybyli osadnicy syjonistyczni wypędzili – niekiedy przy użyciu siły – mieszkańców wsi i chłopów, którzy dotychczas uprawiali tam ziemię. Ci nowi żydowscy imigranci zażądali od brytyjskich władz wystawienia nakazów eksmisji. Otrzymali je i w ten sposób rozpoczęły się w Palestynie czystki etniczne, które trwają do dnia dzisiejszego.
Mit o pustyni
Syjonizm przekształcił się w przedsięwzięcie osadniczo-kolonialne uzależnione od podporządkowania innego narodu. Celem kolonializmu osadniczego jest całkowite zastąpienie rdzennego społeczeństwa społeczeństwem kolonizatora. W oczach osadników — gotowych uczynić wszystko, aby narzucić własną kulturę i system społeczny — ludność rdzenna, tak odmienna od nich samych, stanowi przeszkodę, którą należy wyeliminować. Nie można tego osiągnąć bez brutalności. W Australii na przykład w ciągu 140 lat kolonizacji brytyjskiej odnotowano co najmniej 270 masakr ludności aborygeńskiej. Cały proces nie ogranicza się jedynie do używania siły fizycznej. Osadnicy wymazują przeszłość i przyjmują, że historia rozpoczyna się w momencie ich przybycia. Dawne zwyczaje zanikają, a osadnicy zawłaszczają również pożywienie. Ziemia nie jest niezamieszkana; dlatego osadnicy oczyszczają ją z jej mieszkańców. Australijski badacz specjalizujący się w tej tematyce Patrick Wolfe stwierdził, że projekt osadniczo-kolonialny ma na celu wyeliminowanie wszystkiego, co go poprzedzało, i tym samym podąża (logicznie) swoim torem, dopóki eliminacja nie stanie się całkowita. Innymi słowy: dopóki izraelska kultura państwowa opiera się na logice kolonializmu osadniczego, jakiekolwiek pokojowe współistnienie z Palestyńczykami nie będzie możliwe.
Operacje czystek etnicznych oraz akty ludobójstwa nie biorą się znikąd. Zanim zostaną popełnione — a także w trakcie ich dokonywania — osadnicy opracowują ideologiczne uzasadnienie, by je uprawomocnić: tworzą konsensus. Nie wahają się ogłaszać swoich zamiarów — czy to bezpośrednio, czy w sposób zawoalowany — wykorzystując pozornie niewinne formy wyrazu, takie jak choćby malarstwo. Pierwsi malarze syjonistyczni przedstawiali na przykład krajobrazy swojej przyszłej ojczyzny jako pozbawione jakichkolwiek palestyńskich wiosek.
Jakich zatem uzasadnień używali osadnicy, by wyjaśnić swój stosunek do ludności rdzennej? Przede wszystkim, musieli odczłowieczyć tubylców, ukazując ich jako „barbarzyńców” lub „ludzi prymitywnych”. W Palestynie mówili o „ludności koczowniczej” niezwiązanej z tą ziemią — mimo że w rzeczywistości wiele wiosek istniało tam od tysięcy lat. Jednocześnie osadnicy niezmiennie twierdzili, iż kierują się wyższymi celami, takimi jak niesienie dobrodziejstw modernizacji (i cywilizacji) zacofanym ziemiom.
Kluczowa różnica między klasycznymi kolonistami a kolonistami-osadnikami polega na tym, że działania modernizacyjne tych pierwszych nakierowane były na ludność lokalną, podczas gdy ci drudzy postrzegali siebie jako czynnik modernizujący terytoria, a nie rdzennych mieszkańców. Nawet dzisiaj wielu Izraelczyków pielęgnuje mit, że Palestyna była rozległym pustkowiem aż do przybycia syjonistycznych pionierów, którzy „sprawili, że pustynia rozkwitła”. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, nie była wyjątkiem od tej reguły, powtarzając ten oklepany stereotyp w swoim wystąpieniu skierowanym do Izraela z okazji 75. rocznicy jego powstania. Jednak Palestyna nie była pustynią, a jej mieszkańcy nie byli ani nomadami, ani ludźmi prymitywnymi. Chociaż ta kłamliwa propaganda była rozpowszechniana, aby uczynić projekt syjonistyczny łatwiejszym do zaakceptowania dla Żydów w Europie i gdzie indziej, jej propagatorzy wiedzieli aż za dobrze, że najpierw trzeba będzie rozwiązać „kwestię rdzennej ludności”.
Koniec „lat spokoju”
Na długo przed latami 20. XX w. niektórzy przywódcy syjonistyczni zastanawiali się już nad możliwymi strategiami wysiedlenia ludności palestyńskiej. Część ideologów żywiła nadzieję, że Palestyńczycy dobrowolnie wyemigrują do sąsiednich krajów arabskich w zamian za znaczne odszkodowania finansowe. Z drugiej strony – gdyby opcja ta zawiodła – brano pod uwagę przymusowe przesiedlenie. W tym celu syjonistyczni przywódcy i aktywiści opracowywali rozmaite koncepcje w okresie od połowy lat 20. aż do roku 1948 – gdy musieli podjąć ich realizację. Idee, dotychczas mgliste, przeobraziły się wówczas w nadrzędny plan, który miał doprowadzić do czystek etnicznych połowy arabskiej ludności Palestyny.
Zakrojone na szeroką skalę wykupy ziemi w latach 20. oraz następujące po nich operacje czystek etnicznych położyły tym samym kres „latom spokoju”. Pod koniec dekady relacje między żydowskimi osadnikami a Palestyńczykami znacznie się zaogniły. W latach 30. coraz częściej dochodziło do gwałtownych starć. Oba obozy weszły również w konflikt z władzami brytyjskimi, a każdy z nich uznawał ze swej strony, że nie są one w stanie zapewnić mu ochrony.
Oznaki nadciągającej katastrofy stawały się coraz bardziej widoczne: wypędzenie Palestyńczyków świeżo wywłaszczonych ze swoich ziem zapoczątkowało ich exodus w kierunku miast. Palestyńczycy ci padli ofiarą „socjalistycznych” grup syjonistycznych – orędowników idei „pracy żydowskiej” (avodah ivrit) – według których praca produktywna była jedyną drogą ku modernizacji. Ich celem było zatem dopilnowanie, aby praca w rolnictwie była zarezerwowana wyłącznie dla Żydów. Niektórzy żydowscy pracodawcy zatrudniający palestyńskich robotników rolnych sprzeciwiali się tej polityce, odmawiając zwolnienia tej doświadczonej siły roboczej i zastąpienia jej osadnikami, z których wielu nigdy wcześniej nie pracowało na roli. Jednakże właściciele ziemscy, którzy przyjęli takie stanowisko, byli atakowani i publicznie poniżani, dopóki nie ustąpili. Zubożali i wywłaszczeni Palestyńczycy wyruszyli w tej sytuacji na poszukiwanie pracy w miastach.
W 1929 r. napięcia te wybuchły w katastrofalny sposób podczas wydarzeń, które Palestyńczycy określają jako rewoltę al-Burak. 15 sierpnia 1929 r. bojówka Hagana wraz ze zwolennikami syjonizmu rewizjonistycznego Władimira Żabotyńskiego zorganizowali demonstracje w pobliżu Ściany Płaczu, co pociągnęło za sobą kontrdemonstracje następnego dnia. 23 sierpnia doszło do ostrych starć, w wyniku których po muzułmańskich modlitwach piątkowych zabitych zostało 17 Żydów. Chaos rozprzestrzenił się błyskawicznie, a w ciągu tygodnia życie straciło 133 Żydów oraz 116 Palestyńczyków.
Przemoc nie ograniczała się wyłącznie do Jerozolimy i rozlała się na inne miasta, pociągając za sobą m.in. niesławną masakrę w Hebronie (24 sierpnia 1929 r.). Społeczność żydowska w tym mieście stanowiła część niewielkiej mniejszości, obecnej w Palestynie od stuleci, na długo przed nadejściem syjonizmu. Żyła ona w zgodzie ze społecznością muzułmańską. Hebron (lub po arabsku al-Chalil), w którym znajduje się grób proroka Abrahama (Ibrahima), jest świętym miastem dla wyznawców obu religii, jednakże młodzi syjonistyczni studenci jesziw — ubierający się po europejsku — nie byli tam mile widziani. Gdy wieści o tym, co wydarzyło się w Jerozolimie dotarły do Hebronu, do miasta ściągnęli tłumnie muzułmanie z sąsiednich wiosek. Zmasakrowano 67 Żydów, podczas gdy wielu innych znalazło schronienie u sprzyjających im muzułmańskich sąsiadów. Masakra ta — wraz z towarzyszącymi jej straszliwymi aktami okrucieństwa — jest dziś wykorzystywana w oficjalnym dyskursie izraelskim, by „udowodnić”, że pokojowe współistnienie jest niemożliwe, oraz, paradoksalnie, także aby usprawiedliwić późniejsze masakry dokonywane na Palestyńczykach.
Zorganizować ruch oporu
Choć główne przyczyny wydarzeń z 1929 r. miały zabarwienie religijne, to gwałtowne i niszczycielskie rozprzestrzenianie się niepokojów tłumaczy również głęboka frustracja Palestyńczyków, którzy bezsilnie przyglądali się upadkowi swojego tradycyjnego porządku społecznego. Ruch syjonistyczny stale się rozrastał i poszerzał swoje zdobycze przez całą poprzedzającą te wydarzenia dekadę, w ciągu której Palestyńczycy z obszarów wiejskich mieli okazję, by pojąć, co czeka całą ludność palestyńską: celowa polityka zubożania i czystek etnicznych.
Aby walczyć przeciwko syjonistycznemu projektowi oraz jego brytyjskim wspólnikom, w slumsach Hajfy, na północy kraju, pojawiła się nowa forma oporu – partyzantka. Na pierwszy plan wysunął się charyzmatyczny kaznodzieja, imam Izz ad-Din al-Kassam (1882–1935). Jego imieniem nazwano później zbrojne ramię Hamasu. Do jego dziedzictwa odwołują się jednak również liczne świeckie palestyńskie grupy oporu: to on jako pierwszy wprowadził taktykę partyzancką do walki z brytyjskim okupantem. Czerpiąc z doświadczeń walki przeciwko kolonializmowi zdobytych w Syrii, zdołał wzbudzić entuzjazm wśród młodych muzułmanów i zachęcił ich do tworzenia własnych grup paramilitarnych. Ich celem było przygotowanie się do długotrwałej walki z brytyjskim kolonializmem. Jednakże z powodu rosnącej imigracji żydowskiej oraz wzmożonej inwigilacji ze strony władz mandatowych, został zmuszony do przedwczesnego ujawnienia swoich zamiarów. Na wzgórzach w pobliżu Dżeninu al-Kassam wraz z jedenastoma innymi bojownikami przez wiele godzin odpierali ataki brytyjskich żołnierzy, którzy znacznie przewyższali ich liczbą i trzymali ich w okrążeniu, aż do momentu, gdy al-Kassam i czterej jego towarzysze zostali zabici (20 listopada 1935 r.). Już następnego dnia w Hajfie zorganizowano strajk generalny. Jego śmierć zmotywowała wielu młodych Palestyńczyków do chwycenia za broń, by walczyć z Brytyjczykami i zmusić ich do odejścia od syjonistycznej polityki. Choć zbrojny bunt al-Kassama skazany był na niepowodzenie, to wskazał on drogę tym, którzy w drugiej połowie lat 30. chcieli włączyć się w bardziej zorganizowany ruch oporu.
tłum. Ewa Cylwik
Ilan Pappé – Profesor historii na Uniwersytecie Exeter. Niniejszy tekst pochodzi z książki Brève Histoire du conflit israélo-palestinien (Les Liens qui libèrent, 2026; wyd. w jęz. ang. A Very Short History of the Israel-Palestine Conflict, Oneworld, 2024).
