Kategorie
Piotr Wilkin

Społeczeństwo mafijne i jego wrogowie

Ostatnie miesiące przyniosły nam, moim zdaniem, dość jednoznaczną odpowiedź na pytanie, jaki system rządów idealnie odpowiada światowej prawicowej międzynarodówce. Krytycy liberalno-lewicowi bardzo często mówią tutaj o faszyzmie, ale to chyba nie oddaje adekwatnie charakterystyki tego ustroju. Bardziej adekwatne byłoby tutaj określenie go jako państwo mafijne. Kiedy popatrzymy na mieszankę tradycjonalizmu z socjaldarwinizmem, która dominuje obecnie myśl prawicową, taka klasyfikacja nie powinna s… https://www.ilintar.org/blog/6ab147e491d6148f6e135115

Ostatnie miesiące przyniosły nam, moim zdaniem, dość jednoznaczną odpowiedź na pytanie, jaki system rządów idealnie odpowiada światowej prawicowej międzynarodówce. Krytycy liberalno-lewicowi bardzo często mówią tutaj o faszyzmie, ale to chyba nie oddaje adekwatnie charakterystyki tego ustroju. Bardziej adekwatne byłoby tutaj określenie go jako państwo mafijne.

Kiedy popatrzymy na mieszankę tradycjonalizmu z socjaldarwinizmem, która dominuje obecnie myśl prawicową, taka klasyfikacja nie powinna specjalnie dziwić. Bądź co bądź to nie przypadek, że organizacje przestępcze bardzo często rekrutują swoich członków ze środowisk pseudokibiców klubów piłkarskich. Na prawicy bardzo często ten związek jest wypierany, ale kiedy popatrzymy na zbiór cech, które są w tych środowiskach cenione, dość jasne jest, dlaczego akurat tutaj występuje duży przepływ zasobów ludzkich:

  • mocne stawianie na lojalność jako na spoiwo wewnątrzgrupowe
  • twarda hierarchia
  • kult fizycznej siły i przemocy jako sposobu rozwiązywania problemów
  • moralność plemienna oparta na mocnym podziale na "swoich" i "obcych"
  • brak poszanowania dla obiektywnych norm moralnych wobec członków wrogich plemion
  • maczyzm i mocno stereotypowy podział ról płciowych

Nie jest zatem tajemnicą, że osoby z takim zbiorem cech z ponadprzeciętną częstotliwością rekrutują się do faktycznych struktur mafijnych. Warto zauważyć, że podobne cechy występują również w przypadku prawicowego nacjonalizmu, gdzie rolę grupy mafijnej przyjmuje odpowiednio przykrawany naród, wykluczający ze swojego grona tych członków, którzy odmawiają podporządkowania się wybranej przez nacjonalistów hierarchii władzy. Niemniej w tradycyjnym nacjonalizmie koncepcja narodu jest niearbitralna – obejmuje wszystkich członków wspólnoty kulturowej (bądź kulturowo-etnicznej, bądź kulturowo-państwowej, bądź kulturowo-państwowo-językowej, zależnie od wariantu), więc możliwy jest nacjonalizm w oderwaniu od postaci konkretnego lidera i jego hierarchii władzy. W przypadku struktury mafijnej jest to niemożliwe – hierarchia jest ściśle powiązana z liderem, a jedynym sposobem na unieważnienie tego powiązania jest bezpośrednie przejęcie władzy poprzez trwałe usunięcie poprzedniego przywódcy, które zostanie zaakceptowane przez jego bezpośrednie otoczenie w hierarchii.

Obecnie chyba najbardziej charakterystyczną tego typu strukturę obserwujemy w przypadku USA i Donalda Trumpa. Piszę ten post w momencie, kiedy Trump właśnie ogłosił deal z Rosją na zakup ropy – deal, który najprawdopodobniej wynegocjowali już we wrześniu Steve Witkoff i Jared Kushner. Zauważmy, że już same figury negocjatorów są tutaj nieprzypadkowe – nie są to bowiem oficjalni negocjatorzy państwa amerykańskiego ze stanowiskami rządowymi (chociaż Witkoff ma jakąś przyklejoną mu formalnie posadę, kompletnie nie przystającą do jego faktycznej roli), tylko "koledzy biznesowi Donalda Trumpa" (a w przypadku Kushnera także członkowie jego rodziny). Jeżeli patrzeć na całą sprawę z punktu widzenia interesów narodowych USA, to bardzo trudno byłoby dostrzec, co takiego potężne i bogate Stany miałyby w ten sposób zyskać, zwłaszcza, że gdyby naprawdę chcieli kupować ropę interwencyjnie, to w pobliżu mają dużo tańszego pod względem kosztów transportu i wypróbowanego sojusznika w postaci Kanady. Jeśli jednak spojrzymy na to pod kątem możliwości wzbogacenia się samego Kushnera i Witkoffa (oraz być może Trumpa), to łatwo zrozumieć, jakie tutaj są benefity. Rosja to również kraj mafijny, mnóstwo rzeczy można załatwić tutaj "pod stołem", jeśli ma się zgodę tamtejszego capo di tutti capi, czyli Władimira Putina, można transferować ogromne zyski poza oficjalnymi strukturami i oficjalną kontrolą. Kushner i Witkoff mogliby się zatem wzbogacić nieporównywalnie bardziej, niż przy jakiejkolwiek umowie np. z Kanadą.

Oczywiście wspomniana sprawa ropy to tylko wierzchołek góry lodowej: od początku swojej kadencji Trump ułaskawił grupę przestępców, którzy wpłacali fundusze na fundusz krypto obsługiwany przez jego syna (przynajmniej dwa takie przypadki są solidnie udokumentowane, a poszlaki wskazują na dużo większą liczbę). Trudno to traktować inaczej, niż jako zwykłą łapówkę. Skądinąd branża krypto jest dość mocno powiązana ze światem przestępczym, co znamy także z naszej polskiej sceny politycznej z afery ZondaCrypto. I tutaj także mamy współpracę z prawą stroną sceny politycznej: z jednej strony prezydenta Nawrockiego trzykrotnie wetującego ustawy mające na celu regulację rynku kryptoaktywów, z drugiej strony udokumentowane związki ludzi ZondaCrypto ze środowiskiem politycznym polskiej prawicy (głównie z okolic Solidarnej Polski, ale także TV Republika).

Osuwanie się prawicy w struktury sprzyjające budowie państwa mafijnego postępuje wraz z upadkiem zasad moralnych, które kierowały ongiś ruchem konserwatywnym. Zgodnie ze znanym powiedzeniem, że "hipokryzja jest hołdem, jaki występek składa cnocie", nawet jeśli pewne zasady moralne były traktowane w sposób instrumentalny bądź obchodzone, to przynajmniej oficjalnie były one wystawiane na sztandary i niemożliwe było ich demonstracyjne ignorowanie. Tymczasem np. polska prawica już od dłuższego czasu odeszła od twardego wspierania ukraińskiego oporu wobec Rosji do mniej lub bardziej otwartego wspierania sentymentów antyukraińskich. Podobnie zgodność z nauczaniem Kościoła Katolickiego, tak deklaratywnie ważna dla polskiej prawicy, została zredukowana do instrumentalnego grania kartami aborcji i sprzeciwu wobec związków homoseksualnych – przy jednoczesnym coraz bardziej bezpośrednim nakręcaniu nastrojów ksenofobicznych. Dlatego wspólnotę wartości zastępuje wspólnota plemienna, której głównym wyznacznikiem jest osoba lidera oraz wróg – w tym przypadku szeroko pojęte "lewactwo" czy też "libki". W USA w Partii Republikańskiej tradycyjne, wielobiegunowe zaplecze instytucjonalne, gdzie ton partii nadawał sojusz wielu różnych stronnictw, zostało zastąpione kultem jednostki i bezwarunkowym podporządkowaniem się decyzjom wodza – nawet gdy ten wódz, jak obecnie, wydaje się ciągnąć ze sobą partię na dno.

Jak zwykle w takich przypadkach pojawia się pytanie wyrażone starą łacińską sentencją: cui prodest? Kto na tym korzysta Wydaje się, że na redukcji państw do struktur mafijnych tracą wszyscy poza członkami rzeczonej mafii – i tutaj nie będę oferował żadnego zaskakującego zwrotu akcji: tak jest w istocie. Beneficjentami takiego układu jest bardzo wąska grupa ludzi – problem polega na tym, że są oni nieprzyzwoicie wręcz bogaci oraz wpływowi. Łączy ich jedno: bardzo mocny interes w osłabianiu państw narodowych, a jeszcze bardziej wszelkich instytucji ponadnarodowych (takich jak UE, ONZ czy NATO) – jedynie one bowiem mają możliwość, żeby przeciwstawiać się ich samowładzy i pociągać ich do odpowiedzialności. Czy będą to amerykańscy baronowie z Doliny Krzemowej, brazylijscy obszarnicy, saudyjscy, katarscy i dubajscy szejkowie, rosyjscy oligarchowie czy stara europejska postarystokracja, mamy do czynienia z ludźmi, którzy znakomicie poruszają się w obszarze globalizacji tak długo, jak nikt tej globalizacji nie próbuje regulować i kontrolować. Mamy zatem sytuację, którą przewidzieli już na przełomie lat 70. i 80. XX wieku pisarze z gatunku cyberpunk, modelując świat kontrolowany przez ponadnarodowe korporacje – megakorpy – których właściciele byli właśnie skrzyżowaniem lokalnych książąt, bossów mafijnych oraz biznesmenów. Patrząc na to, jak obecnie Elon Musk poprzez swojego Xa wywołuje zamieszki praktycznie w całym Starym Świecie i wprost nawołuje do obalania rządów, trudno nie mieć wrażenia, że ten czarny scenariusz zaczyna się ziszczać.

A dlaczego zwykli ludzie dają się w taką pułapkę łapać? Tutaj odpowiedź jest prosta i skomplikowana zarazem. Prosta, bo mechanizmem, który tym steruje, jest najpierw wywołanie w nich – w dużej mierze sztucznie – negatywnych emocji: lęku i gniewu, a następnie skierowanie tych emocji przeciwko kozłom ofiarnym: migrantom, elitom kulturalnym, elitom akademickim, mniejszościom seksualnym, mniejszościom etnicznym. Skomplikowana, bo są pewne powody, dlaczego taka masowa operacja prania mózgów udaje się dopiero teraz – są nią media społecznościowe, które potrafią utrzymywać ludzi w permanentnym stanie emocjonalnego wzmożenia, w którym nie są oni w stanie uświadomić sobie, jak są manipulowani. Identycznie potrafiła działać zorganizowana klasyczna propaganda dawnych państw totalitarnych, ale dopiero media społecznościowe umożliwiły tego rodzaju ingerencje z zewnątrz oraz na masową skalę. I nie ma znaczenia, że np. z X-a korzysta tylko pewien odsetek mieszkańców Polski, skoro działa tutaj także mechanizm delegacji: lęki podsycane przez republikańskich miliarderów z USA klonuje przykładowo na rynek polskich mediów kościelnych zgrany zestaw portalu "Opoka" i tygodników "Niedziela" i "Gość Niedzielny", za których to pośrednictwem ów przekaz trafia do parafii w całej Polsce, często przekazywany przez księży w ogłoszeniach, a nawet kazaniach. Podobnym kanałem przekaźnikowym dla odbiorców telewizyjnych jest TV Republika. Dodatkowym ułatwieniem jest fakt, że destrukcja jest prostsza od budowania, a wspólną cechą tzw. "ruchów antysystemowych" jest właśnie destrukcja, bo ich celem jest właśnie niszczenie i osłabianie państw narodowych oraz ich udziału w strukturach międzynarodowych. Doprowadzenie do Brexitu było łatwiejsze, niż zbudowanie sensownej alternatywy, zniszczenie UE jest prostsze, niż zaoferowanie czegoś w zamian, a zniszczenie amerykańskiej republiki jest prostsze, niż zbudowanie zamiast niej jakiejkolwiek alternatywy (o ironio, okazuje się, że nawet sensowne zbudowanie zamordystycznego państwa kierowanego sentymentami rasistowskimi okazuje się zbyt trudne dla tamtejszego ruchu MAGA, który momentami przypomina postmodernistyczną ni-to-karykaturę, ni-to-adaptację nazistowskich Niemiec). Znamienne są sytuacje takie, jak druga kadencja Donalda Trumpa czy popularność ruchu Reform UK skompromitowanego architekta Brexitu Nigela Farage'a – okazuje się, że skuteczne podsycanie lęków i antagonizmów pozwala kontynuować destrukcję nawet ludziom, którzy już raz dali się poznać ze złego zarządzania czy też złych skutków swoich porad. Dla sponsorów tego ruchu owa nieudolność w rządzeniu w wykonaniu antysystemowych partii nie jest żadną wadą, wręcz przeciwnie – skoro celem jest destrukcja siły państw narodowych i instytucji międzynarodowych, to obowiązuje zasada "im gorzej, tym lepiej".

Dlatego musimy działać natychmiast. Bierność i pasywność europejskich elit wobec owej systematycznej destrukcji jest niebywała. Znamienne, że żaden kraj jeszcze nie odważył się nie tylko na zablokowanie Muskowego X-a (co byłoby krokiem o tyle drastycznym, co proporcjonalnym), ale nawet na wyraźne ograniczenie jego ekscesów, mimo że pretekstów było aż nadto, nawet takich pozapolitycznych (jak np. masowe tworzenie na życzenie użytkowników treści pornograficznych, także z udziałem nieletnich). Brytyjski rząd nie zdobył się na stanowcze działania nawet wtedy, kiedy Musk nawoływał do natychmiastowej zmiany władzy, popierał rasistowskie protesty i podawał dalej wpisy sugerujące, że rządzący krajem to "zdrajcy rasy". Ba, Musk nie został nawet pozbawiony członkostwa w prestiżowej brytyjskiej Royal Society. Podobnie rząd Niemiec w żaden sposób nie zareagował na bezpośrednią i długotrwałą agitację za skrajnie prawicową AfD. Technooligarchowie skutecznie zaszantażowali cały świat iluzją rzekomej "wolności słowa" – chociaż równocześnie chociażby w USA świetnie pokazują, jak owa "wolność słowa" ma się w praktyce, gdy uderza w ich interesy. Inaczej rzeczywiście obudzimy się w cyberpunkowej dystopii – w wielkim, zglobalizowanym społeczeństwie mafijnym.

Edit 11.10.2026 00:40: usunąłem info o tankowcu, bo po weryfikacji wstępnych doniesień okazało się, że najprawdopodobniej transportuje nie ropę, tylko nawozy.

Agregator RSS's avatar

Autor: Agregator RSS

BOT serwujący zawartość wybranych kanałów RSS

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z Petroskowo

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej